Dieta Dukana, dieta sirtuinowa, dieta 1000 kalorii, dieta sokowa i tak dalej i tak dalej, mogłabym wyliczać różnego rodzaju diety w nieskończoność. Osoby zmagające się z otyłością prawdopodobnie przeszły przez nie wszystkie. O tym, jak sobie poradzić z otyłością rozmawiamy z Klaudią Brzywcy-Nosowicz, dietetykiem klinicznym i sportowym.

Klaudia-Brzywcy-dietetyk Centrum Medyczne Świętego Łukasza
Jak schudnąć raz na zawsze?

Klaudia Brzywcy-Nosowicz: Nie ma jednej diety, która będzie wszystkim służyć. Musimy odejść od przekonania, że dieta to jest jakiś magiczny sposób, który stosujemy 2-3 tygodnie a później będzie wszystko idealnie, osiągniemy swój cel – wymarzoną wagę i tak już będzie na zawsze. Dieta to jest tak naprawdę zdrowy styl życia i tak powinniśmy na to patrzeć. Nie ma określonego czasu, przez jaki  powinniśmy ją stosować. Chodzi tutaj o naukę zdrowych nawyków żywieniowych, które później będziemy kontynuować, bo tylko w ten sposób można tę wagę, po okresie redukcji, utrzymać. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się indywidualne podejście. Diety, szczególnie te internetowe, potrafią mocno psuć nasz metabolizm. Im więcej ich przejdziemy, tym trudniej później, nawet jeżeli trafimy na dobrego specjalistę, pracować z tą wagą, ponieważ metabolizm może się rozleniwić i nie chcieć z nami współpracować.

Ostatnio bardzo popularna stała się dieta ketogeniczna, czy to nie jest ta jedyna i słuszna dieta?

KBN: Nie do końca, bo są osoby, które na diecie ketogenicznej będą się źle czuły, więc rzetelny specjalista powinien najpierw zweryfikować, czy pacjent „nadaje się” na taką dietę. Nie ukrywajmy też, że w Internecie dieta keto jest mocno wypaczona. Oryginalnie jest to dieta kliniczna i tak powinniśmy ją stosować.

To jak wygląda prawdziwe keto?

KBN: Wbrew pozorom jest dietą bardzo zieloną, musi w niej być dużo warzyw, bo przecież musimy skądś czerpać błonnik, żeby uniknąć zaparć i sprawnie pozbywać się toksyn. Jest tam więc dużo warzyw, nie ma aż tak dużo białka ani mięsa, jak w tych wariantach internetowych. Jestem zwolennikiem podejścia bardziej śródziemnomorskiego do tej diety. To nie jest głównie smalec, golonka i boczek, tylko raczej oliwa, awokado, orzechy, ryby. Nie możemy opierać diety na samym maśle, bo być może efekt ketozy będzie, ale  odbije się to też na naszym zdrowiu.

Czyli nieodpowiednie stosowanie diety może być szkodliwe?

KBN: Jak najbardziej, jest też problem związany z potężnym efektem jojo po takich dietach, bo one nie dają rozwiązania na to co robić dalej. Dostajemy rozpisany na 4 tygodnie plan i nikt nas nie uczy, co robić po okresie redukcji.

Często myślimy, że dieta to tylko jakiś określony czas w naszym życiu, a później będziemy mogli jeść, co tylko nam się zamarzy. Jak zmienić takie myślenie?

KBN: Musimy po prostu o tym pomyśleć jako o inwestowaniu w swoje zdrowie, bo zmiana wagi na taką jakiej byśmy chcieli to jest tak naprawdę skutek uboczny wszystkich procesów, które zachodzą w naszym organizmie w tym czasie. To nie jest tak, że wiecznie będziemy musieli  trzymać się obniżonej kaloryczności, ale unikajmy podejścia „hulaj dusza piekła nie ma”, mogę wszystko jeść i rzucam się na fast-foody. Można sobie zrobić od czasu do czasu dzień, kiedy trochę sobie odpuścimy, ale raczej starajmy się trzymać tych nowych nawyków, których się nauczyliśmy. Trzeba się z tym zaprzyjaźnić, pokochać ten nowy sposób odżywiania.

Niektórym jednak ciężko się z tym pogodzić, życie bez czekolady wydaje im się prawdziwą udręką.

KBN: Trzeba też popracować nad swoim nastawieniem. Jestem dietetykiem klinicznym, który też wcześniej miał problemy z wagą i ja to po prostu zaakceptowałam. Też kiedyś korzystałam z pomocy dietetyka i podeszłam do tego zadaniowo. To tak samo jak byśmy wdrażali jakiś plan leczenia, trzeba o tym pomyśleć, jako o lekarstwie, które będzie dla nas dobre. To jest jedyna droga, żeby tę wagę utrzymywać i trwale uporać się z otyłością.

Czasami pewnie potrzebne jest wsparcie psychologa?

KBN: Są różne rodzaje pacjentów, którzy korzystają z pomocy dietetycznej – są zadaniowcy, z którymi pracuje się najprościej, a są też osoby, które traktują jedzenie bardzo emocjonalnie. Może być to wpływ wychowania, np. nagradzanie dzieci słodyczami, ale dorosłe osoby też mogą mieć tego typu mechanizmy i z takimi pacjentami najlepiej pracuje się przy pomocy psychologa.

A teraz odwieczne pytanie – jak to jest, że jedni jedzą dużo i niezdrowo, i nie tyją, a inni jedzą mniej i zdrowiej, ale tyją.

KBN: Powoli zaczynamy dochodzić do odpowiedzi na to pytanie. Ostatnio dosyć prężnie badamy temat mikrobiomu, czyli kwestie tego jak zasób bakterii i mikroorganizmów, które żyją w naszych jelitach wpływa na to, jak tolerujemy węglowodany, jak obrabiamy kalorie, jak je przyswajamy i w jaki sposób funkcjonuje nasz metabolizm. Okazuje się, że nie jest to bez znaczenia i jest to prawdopodobnie ten brakujący klocek układanki, o którego istnieniu wcześniej nie wiedzieliśmy. W przypadku osób, które bardzo przybierają na wadze, rekomendowałabym zainteresowanie się mikrobiomem i sprawdzenie, czy nie mają przerostu frakcji bakterii Firmicutes, które są odpowiedzialne za to, żeby wyciągać z jedzenia więcej niż zdrowa osoba, który nie ma przerostu tej frakcji w jelitach.

Opowiedz, co właściwie się dzieje w naszych jelitach, co te bakterie robią?

KBN: Jest ich mnóstwo, każdy nosi w swoim jelicie co najmniej 2 kg tych bakterii, ale nas interesuje frakcja Firmicutes, która u niektórych osób jest zbyt rozwinięta, biorąc pod uwagę obecną sytuację cywilizacyjną. Co ciekawe, sami możemy wpływać na nasz mikrobiom tym, co jemy, więc nigdy nie zalecam głodówki jako diety redukcyjnej ze względu na to, że jeśli trwa zbyt długo to ta frakcja zaczyna rosnąć – to jest normalne przystosowanie cywilizacyjne. W sytuacji głodu na świecie to te bakterie rosły, żeby wyciągnąć z jedzenia jak najwięcej kalorii, żeby utrzymać nas przy życiu. Zatem, by odpowiednio wyregulować poziom Firmicutes, potrzebna jest terapia probiotyczna.

Jak wygląda taka probiotykoterapia?

KBN: To jedno z nowych narzędzi, które pojawiło się w Polsce dość niedawno i są to probiotyki, które zostały skomponowane i zaprojektowane w Austrii. Produkty OMNi-BiOTiC, w szczególności dedykowana dla pacjentów z otyłością i insulinoodpornością OMNi-BiOTiC Metabolic, mają taką właściwość, że potrafią redukować przerost frakcji Firmicutes, co przyczynia  się do poprawy pracy metabolizmu i poprawia tolerancję węglowodanów. Osoby, które zmagają się z niekontrolowanym apetytem na słodycze, mogą zauważyć poprawę w tym aspekcie.

Sama ostatnio przeszłam na dietę ketogeniczną i zauważyłam, że tak jak nigdy nie interesowały mnie słodycze, tak teraz nie przestaję myśleć o tortach, ciastkach i czekoladach.

KBN: Pamiętajmy, że na keto mamy mocny deficyt węglowodanowy, co sprawia, że nasz organizm szuka kompensacji, a najlepszą kompensacją jest cukier prosty, więc może pojawiać się taki sygnał. Suplementacja probiotyczna bez wątpienia nam pomoże. Jeśli przetrwamy ten newralgiczny moment, czyli sam początek diety, to wkrótce wszystko się uspokoi. Tutaj, tak jak wspominałam z pomocą przychodzą nam probiotyki, które mogą wpływać na kontrolę apetytu. Pomocne są też pektyny OMNi-LOGiC Apple Pectin, czyli dodatkowa dawka błonnika, która wpłynie pozytywnie na wypróżnianie. Pektyny efektywnie wchłaniają wodę, dlatego pęcznieją w układzie pokarmowym co daje nam poczucie sytości. To kolejny produkt, który ułatwi kontrolę apetytu.

Rozmawiała Dagmara Olesińska